Tragedia w klubie erotycznym: oskarżona tancerka, która częstowała klienta alkoholem

Wieczór w klubie erotycznym skończył się tragicznie dla jednego z klientów; 35-letni mężczyzna zmarł we Wrocławiu po tym, jak jedna z tancerek podała mu alkohol.

W sprawie oskarżono dwie pracownice lokalu, w tym tancerkę oraz byłą menedżerkę klubu erotycznego.

Do tragicznego zdarzenia doszło dwa lata temu, wiosną w jednym z klubów ze striptizem w okolicach wrocławskiego Rynku. O wydarzeniu policję powiadomiono dopiero o świcie. Początkowo nie podawano przyczyn śmierci mężczyzny, z wydarzeniem nie wiązano więc osób trzecich.

O kilka kieliszków za dużo

35-latek przyszedł do klubu w towarzystwie kolegi. Zamówili kilka kolejek przy barze i obserwowali tancerki na rurze. W pewnej chwili do mężczyzny podeszła jedna zatrudnionych w klubie dziewczyn proponując mu prywatny taniec w loży.

praca w klubie erotycznym

Monitoring zainstalowany w loży zarejestrował, że kobieta podała klientowi 8 kieliszków niezidentyfikowanego alkoholu.

Wszystko odbyło się w ciągu 20 minut. Mężczyzna wypił pierwsze cztery kieliszki, zawartość piątego zaś wypluł. Kolejne kieliszki tancerka erotyczna wlewała mu do ust, jednak, jak ustalono podczas śledztwa, i te klient wypluł. Po próbie podania ósmego kieliszka mężczyzna upadł na ziemię.

Dwie oskarżone w sprawie

Tancerka nie opuściła klienta ani na chwilę, jednak nie wezwała pomocy. Sama próbowała cucić mężczyznę nacierając mu twarz i skronie kostkami lodu. Około czwartej nad ranem zjawił się kolega mężczyzny, chcąc zabrać go do domu. Na pomoc było już jednak za późno. Na miejscu zjawiła się policja i pogotowie. Nie pomogła ponad godzinna reanimacja i mężczyzna zmarł. 

W trakcie sekcji zwłok w ciele mężczyzny odkryto ślady pigułki gwałtu.

praca w klubie erotycznym

Zdaniem biegłych obecność substancji o takim stężeniu mogła być jednak równie dobrze wynikiem przemian pośmiertnych. Za bezpośrednią przyczynę zgonu uznano zatrucie nadmierną ilością alkoholu i przewlekłą chorobę serca.                                                                                                                                                                W sprawie oskarżono byłą menedżerkę kubu oraz tancerkę, która feralnej nocy była z klientem. Śledczy stwierdzili, że pierwsza z kobiet nie podjęła czynności, które mogły uratować życie mężczyzny i nie wezwała karetki. Drugiej kobiecie postawiono taki sam zarzut, a także oskarża się ją o to, że doprowadziła klienta do stanu skrajnego upojenia alkoholem.

Kobietom grozi do pięciu lat pozbawienia wolności. 

Na portalu Red-Life.pl wśród 1227 anonsów pracy erotycznej znajdziesz liczne oferty dla tancerek i striptizerek. Zarejestruj się, dołącz do grona 63672 użytkowników, a z pewnością znajdziesz coś dla siebie!                                                                                                                   

Impreza w jednym z wrocławskich klubów nocnych zakończyła się tragicznie dla 35-letniego mężczyzny. W sprawie oskarżono dwie pracownice, w tym tancerkę, która podawała klientowi alkohol i byłą menadżerkę klubu. Akt oskarżenia trafił do sądu. Do zdarzenia doszło w kwietniu 2017 roku w jednym z klubów nocnych przy wrocławskim Rynku. Informację o śmierci mężczyzny policja odebrała nad ranem. Początkowo nie informowano o przyczynach śmierci 35-latka. Nie wiadomo było więc, czy do jego zgonu mogły przyczynić się osoby trzecie. Zabójcze osiem kieliszków Zmarł po uderzeniu przed klubem. Podejrzany ochroniarz w areszcie Ochroniarz... czytaj dalej » Jak opisuje "Gazeta Wrocławska", 35-letni (http://www.tvn24.pl)